Zabetonować Ursynów na amen

U zbiegu ulic Indiry Gandhi i Jana Rosoła rozpościera się przestrzeń niezabetonowana, której centralnym miejscem jest górka sporych rozmiarów. Wokół niej wznoszą się 35-letnie bloki przy ulicy Szolc – Rogozińskiego i Marii Grzegorzewskiej. Mieszkańcy tych bloków postanowili oprotestować działania zmierzające do zabudowy przez dewelopera jednej z ostatnich zielonych przestrzeni na warszawskim Ursynowie. O to, co w apelu zawieszonym na wejściu do klatek bloków mieszkalnych przy ulicy Szolc – Rogozińskiego i Marii Grzegorzewskiej czytamy:

Szanowni sąsiedzi!

Dotarły do nas informacje, że planowana jest sprzedaż działki obejmującej części górki przy Grzegorzewskiej 13 – kupujący będzie mógł wybudować na niej bloki. Nie będzie to już miejsce do spacerów i odpoczynku dla nas i naszych dzieci. Budowa utrudni normalne poruszanie się po osiedlu, dojazd do naszych bloków. Chcemy chronić górkę jako jeden z ostatnich terenów zielonych na Ursynowie!

Będziemy interweniować w tej sprawie u Burmistrza i u Radnych, a także szukać sprzymierzeńców wśród wszystkich możliwych instytucji. Będziemy w najbliższych dniach zbierać podpisy przeciwko sprzedaży działek. Będziemy informować o dalszym rozwoju sytuacji. W razie chęci pomocy prosimy o kontakt e-mailem: niedlasprzedazygorki@gmail.com.

 

Od lat dewloperzy ostrzą sobie zęby na warszawski Ursynów. To właśnie w tej części stolicy wiele się buduje i zapewne będzie się budować. Ursynów leży wzdłuż pierwszej linii metra, nieopodal znajduje się największa enklawa warszawskiej zieleni – Las Kabacki. To sprawia, że atrakcyjnie staj się mieszkać w tej części stolicy. Jednak czyjś komfort jest czyniony brakiem komfortu innych mieszkańców Ursynowa. Warszawskie Biuro Gospodarki Nieruchomości, które odegrało negatywną rolę w procesie dzikiej reprywatyzacji, tu również chce odegrać rolę antyspołeczną zmierzając do sprzedaży Górki na Imielinie zwanej również Psią. Od lat 80-tych ubiegłego wieku kolejne pokolenia mieszkańców okolicznych bloków spółdzielczych cieszyli się z tego miejsca. Obecny dyrektor BGN, Marcin Bajko widzi jednak interes miasta, jako firmy, nie zaś mieszkańców i przyznaje, że 2,5 tys. km kwadratowych ursynowskiej zielonej przestrzeni jest w planach zagospodarowania drogą sprzedaży. Nikt mieszkańców, zainteresowanych najbardziej tym terenem nie pytał. Ba! Dopiero o sytuacji zaalarmował mieszkający w jednym z bloków przy Grzegorzewskiej, radny Ursynowa. Zabieranie zieleni i wciskanie tam nowych bloków burzy planowanie przestrzenne w dzielnicy. Widać po tej sprawie, że ktoś wyżej chciał zrobić interes kosztem interesu mieszkańców, stawiając ich przed faktem dokonanym, gdy byli uświadomieni, co im się zabiera, gdy buldożery oraz koparki wjadą na plac budowy. Warto kibicować mieszkańcom bloków z ulicy Grzegorzewskiej i Szolc – Rogożińskiego. Ich opór przeciwko dewloperom, jest również w interesie reszty mieszkańców miasta. Wreszcie ktoś powiedział dość betonowaniu całego Ursynowa na amen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *