Jak komuchy kazały stolicę Polakom odbudowywać

Dziś mija 71 lat od wyzwolenia Warszawy, a dokładnie lewobrzeżnej części miasta. Wiele wskazywało na to, że miasto w styczniu 1945 roku jest już historią i nigdy nie wróci do niego życie. Jednak stało się inaczej i ludzie wrócili do kupy gruzu na lewym brzegu Wisły. Odbudowali to miasto wspólnym wysiłkiem. Nikt ich do tego nie zmuszał.

Ciężko w pocie czoła odbudowywali nie tylko swoje domy, przedwojenne kamienice, ale również obiekty użyteczności publicznej oraz infrastrukturę drogową czy tramwajową. Od 1945 roku przez następne 44 lata Warszawa swoją zabudową przekroczyła przedwojenne granice administracyjne. Ciężar podnoszenia z ruin miasta ponieśli mieszkańcy oraz całe polskie społeczeństwo biorące udział w mozolnej odbudowie. Po 1989 roku panuje o to tak narracja, że złe komuchy przybyłe z nadania Moskwy, kazały odbudować stolicę biednym Polakom. No może nie dosłownie tak jest, ale lekceważący stosunek elit III RP do okresu odbudowy stolicy jest powszechnie znany, ponieważ odbudowano miasto stołeczne nie tak, jak być powinno. A jak? Można było odbudować ciasne, prowincjonalne miasto, gdzie mieszkańcy gnieździliby się w jednej lub dwóch izbach mieszkalnych w prywatnych kamienicach, a rozwój miasta blokowali prywatni właściciele ziemscy. Mogła być Warszawa tym, czym są ruiny budynku więzienia na warszawskim Pawiaku, jednym wielkim pomnikiem – muzeum. Wtedy na pewno nie było żadnych roszczeń i kręcenia biznesowych ludów wokół odzyskiwania kamienic. Nie było dramatu oddawania ich wraz z mieszkańcami. Wysprzątany ogromny połać terenu i tylko pozostałby kościół świętego Augustyna – symbol utraconego miasta. Na pustyni nie ma życia, ponieważ nie ma warunków ku temu, nie było inaczej z Warszawą, gdyby została pustynią oczyszczonej z gruzów ziemi. Co mogli mieć z tego kamienicznicy? Nic. Gdy nie ma niczego odbudowanego, nie było skąd by czerpać zysków. Kiedy czytam i widzę ile przysparza cierpień ludziom z odzyskiwanych budynków, to jak ich traktuje warszawski ratusz oraz jego urzędnicy i nie tylko oni, wspierający po cichu roszczenia kamieniczników, myślę sobie, że może lepiej, jak to miasto było nadal jednym wielkim Pawiakiem – muzeum … bez szans na jakiekolwiek roszczenia cwanych biznesmenów do czegoś, czego już nie ma fizycznie. Skończyć pora z narracją, że podłe komuchy kazały komukolwiek odbudowywać zrujnowane przez Niemców miasto. To była decyzja oraz chęć każdego z mieszkańców i nie tylko nich. Kto chciał przyjeżdżał z dalekich nawet stron i brał łopatę, nie biorąc w zamian żadnego wynagrodzenia, poza tylko przysłowiową michę zupy. To była prawdziwe udane powstanie … powstanie z gruzów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *