Autor: Kampania
Budynek, w którym mieszkają poddawani szykanom ludzie to stara, przedwojenna kamienica znajdująca się także na ulicy Konduktorskiej. W roku 1998 przejęli ją od władz Mokotowa potomkowie dawnych właścicieli, od których odkupił ją właśnie Robert Juszczak. Przez pewien czas sam w niej zamieszkiwał, potem wyprowadził się do innego lokalu. Swoich byłych sąsiadów nie polubił jednak na tyle, aby traktować ich jako coś więcej niż tylko źródło szybkiego zysku – po przejęciu budynku szybko zaczął więc domagać się od nich zawyżonych kwot czynszu. Zrobił to jednak od razu w sposób niezgodny z prawem i nierzetelny: uznał bowiem, że wolno mu narzucać dowolne stawki czynszowe, bez konieczności informowania lokatorów (czego wymaga m.in. Ustawa o ochronie praw lokatorów). Na sprzeciw wobec takich praktyk zareagował inkasując zaprzestaniem odprowadzania pieniądze do zakładu energetyki cieplnej (SPEC) i zerwaniem umowy z tą firmą. Jednocześnie cały czas inkasował jednak opłaty za c.o. Zaczął także naliczać lokatorom rzekome „zadłużenie” wedle stawek ustalonych samodzielnie i wykorzystał to jako pretekst do prób wyrzucenia ich: wobec niektórych rozpoczął postępowania eksmisyjne, a pozostałym nakazał opuszczenie mieszkań.
W efekcie, podczas tej zimy w niektórych mieszkaniach temperatura spadała poniżej 0 st. Celsjusza. Dodatkowo, Juszczak wielokrotnie otwierał okna w istniejących w kamienicy pustostanach, aby jeszcze bardziej obniżyć temperaturę wewnątrz kamienicy. Wreszcie, właściciel Polskich Biur Rachunkowych, w swojej perfidii posunął się nawet do spuszczenia wody z instalacji centralnego ogrzewania, aby tylko uniemożliwić mieszkańcom posiadanej prze siebie kamienicy powrót do życia w normalnej dla człowieka temperaturze. Tylko rozsądek pracowników SPEC-u sprawił, iż nie została jeszcze rozebrana instalacja ciepłownicza, do czego dążył kamienicznik.
Pozostałe próby zastraszania lokatorów przez Juszczaka to:
- próby odłączenia gazu
- próby odłączenia wody
- nielegalne zamurowywanie drzwi wejściowych do niezamieszkanych lokali
- próby zastraszania i nakłonienia do wycofania pozwów sądowych.
Od początku swojego postępowania Robert Juszczak zachowywał się bardzo nierzetelnie, m.in. nie przestrzegając procedur dotyczących sposobu podwyższania czynszu i podając sprzeczne informacje na temat tego, czy jest jedynym właścicielem budynku, czy też dzieli własność z żoną. Domagając się pieniędzy, rzekomo mu należnych z racji czynszu, wielokrotnie zmieniał kwoty swoich roszczeń wobec konkretnych najemców. Tego rodzaju postępowanie trudno uznać za przypadek, gdy weźmie się pod uwagę fakt, iż Robert Juszczak prowadzi biznes wymagający niezwykłej dokładności i precyzji. Podobnie, nie może nie budzić zdziwienia fakt, iż z lokatorami Robert Juszczak kontaktuje się głównie za pomocą rozrzucanych w nocy ulotek, w których wciąż ponawia swoje absurdalne żądania i usiłuje zastraszać swoich lokatorów. To wyjątkowo dziwna metoda negocjacji w sytuacji konfliktu, jak na człowieka, który pragnie uchodzić za poważnego biznesmena.
Wiele wskazuje, iż prawdziwym celem działań Roberta Juszczaka jest usunięcie lokatorów z kamienicy. Jak zgodnie twierdzą ci ostatni, Robert Juszczak składał im propozycję rezygnacji z prawa do lokali, oferując w zamian każdemu kwotę… 15 tys. złotych! W zamian za wyprowadzenie się oferował więc równowartość pięciu – sześciu metrów nowego mieszkania w Warszawie. Najprawdopodobniej tym, co kieruje postępowaniem tego okrutnego człowieka jest chęć przejęcia lokali mieszkalnych na potrzeby prowadzonej przez siebie firmy.
Szykanowani przez kamienicznika najemcy lokali z budynku przy Konduktorskiej 18 postanowili dochodzić swoich praw w sądzie. Podczas pierwszej rozprawy, która odbyła się w Sądzie Rejonowym dla Warszawy – Mokotowa w dniu 21 grudnia 2005 roku, sąd nakazał kamienicznikowi podjęcie działań dla przywrócenia dopływu ciepła do budynku. Jednak Robert Juszczak jawnie zlekceważył postanowienie sądu, bo budynek przy ul. Konduktorskiej wciąż pozostaje ogrzewany jedynie przez piecyki elektryczne lokatorów, obciążając ich konto dodatkowymi liczonymi w setki złotych opłatami. Wymuszenia na złośliwym kamieniczniku respektowania postanowienia sądu nie chce się podjąć żadna instytucja – zarówno prokuratura, jak i komornik uznały, ze wykonywanie postanowień sądu nie leży w ich kompetencji, podobną postawę ma policja.
Tymczasem konsekwencje samowoli kamienicznika są tragiczne – dla lokatorów, ale także dla budynku. Wszystkie rodziny zostały zmuszone do ogrzewania mieszkań przy pomocy piecyków elektrycznych, co drastycznie podniosło opłaty za prąd; kilka osób (w tym dzieci i osób starszych) poważnie się rozchorowało; Sam budynek został w dużym stopniu zdewastowany – najwyraźniej właściciel uznał, ze woli ponieść koszta napraw, niż traktować lokatorów po ludzku i przestrzegać prawa.
Wobec tej sytuacji i barku jakiejkolwiek pomocy ze strony instytucji publicznych, mediów (jedynym chlubnym wyjątkiem była tu „Trybuna”) i partii politycznych, lokatorzy nawiązali kontakt z działaczami kampanii „Mieszkanie Prawem, Nie Towarem”. Wspólnie podjęto decyzje o rozpoczęciu akcji protestacyjnej, zmierzającej do wywarcia presji na Juszczaka i przywrócenia lokatorom godnych warunków życia.
1 marca rusza więc wspólna kampania solidarnościowa z lokatorami budynku przy Konduktorskiej 18. W jej ramach zostaną podjęte następujące działania:
- wysyłanie listów protestacyjnych do właściciela
- akcja bojkotu firmy Polskie Biura Rachunkowe
- pikiety i demonstracje
- akcje plakatowe i ulotkowe
Kłopoty lokatorów budynku przy ul. Konduktorskiej 18 pokazują, jak bardzo lekceważone w Polsce są prawa najemców lokali. Czas na akcję obywatelską – zapraszamy do przyłączenia się do naszych działań.