Walka o ciepłe domy trwa, dołącz do nas!

Radni PO w Warszawie lekceważą głos lokatorów i odmawiają obradowania nad pilną potrzebą podłączeń do centralnego ogrzewania zasobu mieszkaniowego Warszawy! Rządzący stolicą odwracają wzrok od marznących lokatorek, podczas gdy temperatury w nocy sięgają 10 stopni na minusie!

W zasobie przeznaczonym dla najbiedniejszych wciąż blisko 21 tys. osób mieszka w lokalach pozbawionych centralnego ogrzewania, których utrzymanie jest w sezonie grzewczym bardzo kosztowne pod kątem zarówno finansów, jak i zdrowia. Konieczność oszczędzania przy grzaniu drogim prądem czy gazem w połączeniu ze słabym ociepleniem tych budynków prowadzi do niskich temperatur, wilgoci, pleśni na ścianach, a potem różnych chorób. Mimo to, miesięczne rachunki za grzanie sięgają przedziału od 1 do 1,5 tys. złotych, których zapłata często oznacza zaciąganie pożyczek, a przecież koszty energii rosną na niespotykaną dotąd skalę. 

Od lat intencją antyspołecznych władz Warszawy jest sprzedaż swego zasobu mieszkaniowego na rzecz prywatnych podmiotów. Taki kierunek łatwiej im argumentować, gdy zasób nie spełnia swoich celów, dlatego tworzą na to dowody, utrudniając życie swych lokatorów oraz prowadząc wyniszczanie budynków. We własnych statystykach z 2019r. wskazują, że 77% budynków zasobu Warszawy wymaga remontu kapitalnego lub rozbiórki z powodu uszkodzeń i ubytków (Diagnoza Wieloletniego Programu Gospodarowania Mieszkaniowym Zasobem m.st. Warszawy na lata 2021-2025, str. 29). Brak centralnego ogrzewania w znacznym stopniu przyczynia się do zwiększenia zagrożeń wobec zdrowia lokatorów oraz szybszego niszczenia budynku.

Władze swą antyspołeczną politykę przykrywają przeróżnymi argumentami, jednym z nich są fikcyjne roszczenia majątkowe wobec budynków. Za przykład weźmy Mińską 33, graniczącą z elitarnym osiedlem Soho na praskim Kamionku. Jeszcze do 2018 roku władze stolicy utrzymywały, że Mińska 33, jest objęta roszczeniami i w związku z planowaną reprywatyzacją nie może być remontowana za publiczne pieniądze. Lokatorzy Mińskiej 33 jednak aktywnie włączyli się w kampanię WSL przeciwko wysokim kosztom ogrzewania. W ciągu zaledwie miesiąca kampanii organizacji udało się obalić fałszywe roszczenia. Władze zmarnowały kolejne lata, utrzymując, że kamienica wprawdzie jest publiczna, ale nie wiadomo czy należy do miasta, czy do Skarbu Państwa. Wyklarowanie jej stanu powinno zająć miesiąc, a jednak trwa już czwarty rok. W tym czasie kamienica została w dużej mierze wysiedlona. Większość budynku jest pusta, co w dobie ogromnego kryzysu mieszkaniowego zakrawa na społeczny sadyzm ze strony władzy. Prywaciarze zacierają ręce na ten skrawek ziemi i liczą, aż pozostali lokatorzy zostaną wymrożeni, a kamienica się zapadnie.

Walka o ciepłe domy trwa, dołącz do nas!